Międzynarodowy Dzień Szczęścia, czyli newsy, plany i mój mały szczęśliwy sekret

Marta Żubrycka

Witaj! Dzisiaj, 20 marca, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Szczęścia! To wspaniale, prawda?

Dla mnie to idealny dzień, żeby podzielić się z Tobą kilkoma newsami i moim małym sekretem. No i wyjaśnić, dlaczego od początku roku w dużej mierze byłam poza siecią. Newsy są związane oczywiście z rozwojem osobistym i możliwościami, jakie dla Was tworzę. Ale nie tylko. Ponieważ układając plany zawodowe, muszę teraz brać nowe okoliczności pod uwagę. Jakie?

Pamiętasz moją listę marzeń z zeszłego roku? Jeśli tak i trochę śledzisz, co się u mnie dzieje, to wiesz, żę mnóstwo z tych marzeń się spełniło! To niesamowite, bo sama się tego nie spodziewałam… a 28 grudnia przyniósł największe zaskoczenie, kiedy dowiedziałam się, że latem 2017 roku zostanę mamą :) Byłam przeszczęsliwa! Ale nie sądziłam, że ta wiadomość tak zmieni moje życie…

___________________________________________

Ratunku, jestem w ciąży! Czyli „nie tak to sobie wyobrażałam…”

No więc tak… zdecydowanie nie tak to sobie wyobrażałam. Poza tym umówmy się… ciąża jest zawsze zaskoczeniem, nawet jeśli o niej marzysz. Myślałam, że aż do urodzenia dziecka będę funkcjonowała całkowicie normalnie. Przecież ciąża to nie choroba, a dzidziusie podobno lubią aktywne mamy. Więc miałam w głowie plan zarobienia miliona dolarów, zostania „super laską” mimo ciąży i podbicia świata! A co! Chyba nie muszę Ci pisać, jak bardzo moje plany minęły się z rzeczywistością? Jak teraz o tym myślę, to ogromnie mnie bawi moja naiwność. No cóż, nie będę się rozwodzić… Moje oczekiwania skończyły się trudną rzeczywistością, kiedy I trymestr ciąży (pierwsze 3,5 m-ca) był dla mnie całkowitą tragedią. Mdłości i zmęczenie to nic wielkiego w porównaniu z faktem, że przez jakieś 1,5 m-ca prawie nie ruszałam się z łóżka z powodu bólu żołądka. Każda próba ruchu kończyła się kiepsko, więc po prostu zrezygnowałam. Teraz jest już lepiej, stąd jest mnie już więcej, aczkolwiek, choć bardzo bym chciała, to nie mogę przyznać, że czuję się wspaniale. Ale cały czas, czasem nawet skutecznie, staram się to sobie wmówić (wierzę w siłę perswazji 😉 ). W każdym razie moje małe Szczęście od początku dało mi do zrozumienia, że życie już nigdy nie będzie takie samo. Oczywiście cieszę się ogólnie z tego faktu, bo zaczynało mi się trochę nudzić 😉

Z faktu, iż małe Szczęście pojawiło się w moim życiu, a raczej brzuchu, wynika kilka innych rzeczy, bezpośrednio związanych z tym, co przygotowuję dla Ciebie:

1. Ananasowy Kurs Szczęścia – mój ukochany projekt, który ruszył w 2016 roku, w tym roku będzie miał tylko jedną – wiosenną edycję (planowane były dwie), która rusza już w kwietniu 2017. Jeszcze tylko do jutra, 21 marca trwa przedsprzedaż kursu. Ale dodatkowo, tylko dzisiaj, z okazji Międzynarodowego Dnia Szczęścia, przygotowałyśmy z Agatą zachwycającą promocję, w której dwa bilety kosztują aż 300zł taniej, niż w przedsprzedaży i 500zł taniej, niż w standardowej cenie! Jeśli w tym roku planowałaś zająć się swoim szczęściem i popracować nad poczuciem wartości, koniecznie zajrzyj na stronę: www.kurszczescia.pl 

Promocyjne bilety możesz kupić na TUTAJ (jeśli szukasz pary, to Monika szukała dzisiaj chętnej osoby na grupie Psychologia Szczęścia)

2. Długo z tym zwlekałam, bo zawsze znajdowało się „coś” ważniejszego, ale tej wiosny powstanie też nowa strona internetowa, której już nie mogę się doczekać! Nie da się ukryć, że małe Szczęście było sprawca tego zamieszania, ponieważ zrozumiałam, że jeśli sesji nie zrobię teraz, to przez kolejny rok, będzie z tym naprawdę trudno! (Dodałabym jednak, że jeśli myślisz o zrobieniu sobie profesjonalnej sesji i jesteś kobietą, to nie odkładaj tego na wieczne jutro, bo różnie z tym jutrem może być. Ja moją robiłam w 4 m-cu i naprawdę wolałabym ją zrobić przed ciążą i przed dodatkowymi 5 kilogramami 😉 ).  Urywki tej sesji mogłaś zobaczyć ostatnio na moim fanpage’u.

Ale przede wszystkim, jestem bardzo ciekawa, co chciałabyś znaleźć w takim rozwojowym miejscu w sieci i chętnie usłyszę każdą wskazówkę, aby strona była dostosowana do Waszych potrzeb i abyście znajdowali na niej to, czego naprawdę Wam potrzeba.

3. Pisałam ostatnio na facebooku o pomyśle stworzenia darmowej mini poradni życiowej… projekt zajął sporą część mojej głowy i intensywnie o nim myślę… macie pomysł na jakąś nazwę? Projekt ma stwarzać możliwość podzielenia się swoją historią lub zadania pytania bez żadnych kosztów – czasem potrzebujemy po prostu porady, wsparcia, wskazówki… chciałabym właśnie to Wam dać. Oczywiście projekt ma swoje ograniczenia, ale o tym kiedy indziej. Jestem bardzo ciekawa, jak się Wam podoba ta idea?

4. Krótkie szkolenia online – to mój kolejny pomysł jako opcja taniego rozwoju. Forma będzie taka, ze uczestnicy dostają przed spotkaniem materiały do ćwiczeń, spotykamy się w sieci na około 2 godziny, kończymy trening pytaniami, a po szkoleniu, uczestnicy dostają podsumowanie wszystkich zagadnień. Co myślicie? Jakie tematy by Was interesowały?

5. I kolejna dobra wiadomość… wraz z nową stroną internetową, będziecie mieć możliwość zakupu wszystkich kursów, które do tej pory były w mojej ofercie, a więc pojawią się takie tematy, jak zarządzanie sukcesem, realizacja marzeń, budowanie życia opartego o wartości i inne, niektóre całkowicie darmowe! Mam nadzieję, że czas i forma pozwolą mi także na wprowadzanie nowych produktów.

No i to by było chyba na tyle… wszystko to już od jakiegoś czasu kotłuje się w mojej głowie, więc cieszę się, że w końcu mogłam Ci o tym opowiedzieć. Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania i mam nadzieję, że kolejne projekty będę jak najszybciej wprowadzała w życie! Nie ukrywam, że każde wsparcie mile widziane, bo energia lubi mi ostatnio płatać różne figle 😉

Cóż mi na koniec zostaje… pokazać się w 4 m-cu wersji dwupaku i zaprosić na ostatni w tym roku tak intensywny projekt, jak Ananasowy Kurs Szczęścia.

img-1030

[Zdjęcia zrobiła cudowna fotograf Agnieszka Wocal]

 

Cudowności i szczęśliwości!

m.