Przerwa na życie.

slow life

Plany zawodowe. Plany prywatne. Marzenia. Zlecenia. Klienci. Potrzeby. Oczekiwania. Terminy. Wiadomości. Maile. Nowe posty. Informacje. Zdjęcia. Moje życie. I życie innych ludzi. Wszystko trzeba zrobić.Wszędzie być. Wszystko zauważyć. Przeczytać. Ogarnąć. OGARNĄĆ.

Czy aby na pewno?

To wszystko jest ważne. Niektóre z tych rzeczy są bardzo ważne, inne tylko trochę. Ale czy ważne oznacza, że konieczne? Dużo piszę o wolności, o podążaniu własną drogą, o szukaniu siebie, o slow life i o świadomości… jeszcze więcej z tymi tematami pracuję i o nich myślę. Ale co to właściwie oznacza? Uwolniłam się od wielu elementów życia, które mnie „uwierają”, ale czy jestem naprawdę wolna? Czy to w ogóle możliwe?

Za chwilę urodzi się moja córeczka. Ja też stanę się kimś innym, niż dotychczas. Nie tylko mamą, ale też inną wersją siebie. Przez ostatnie 9 miesięcy dojrzewałam do tej zmiany. Czy jestem na nią gotowa? Nie wiem, ale właśnie dzisiaj postanowiłam przestać zadawać sobie to pytanie. Skoro świat tę zmianę dla mnie przygotował, to jestem. Cokolwiek nie podpowiadałby mi mój umysł, ile by nie wytworzył podstępnych lęków, znaków zapytania i wątpliwości, to ufam, że moje serce i moja dusza są gotowe na ten cud, który od 9 miesięcy staje się moim udziałem. I wiesz co? Wcale nie muszę tego cudu ogarniać, on się po prostu dzieje, a jedyne, co ja muszę zrobić, co chcę zrobić, to być jego częścią. I jakkolwiek ważne byłyby inne elementy życia, nie chcę tego cudu przegapić.

To czas, żebym pozwoliła sobie w pełni uczestniczyć w cudzie życia. W pełni poddać się procesowi, który niewątpliwie mnie zmieni. Jak? Nie wiem. Ale chcę się dowiedzieć, chcę w ten proces wejść wolna i uważna. Chcę być w nim w pełni sobą, bez zakłócania wszystkimi tymi ‚ważnymi’ (i mniej ważnymi) rzeczami, obowiązkami i oczekiwaniami od innych i przede wszystkim od samej siebie.

Dlatego do listopada nie będzie mnie w sieci. Będę w życiu. Wyłączam Instagram. Wyłączam Facebooka. Nie będzie mnie na blogu. Będę w moim mieszkaniu. Będę na spacerze. Będę piekła ciasto. I gapiła się na moją córkę. Będę całowała mojego męża. I spotykała się z ludźmi. Być może będę czytała. Być może spała po nieprzespanej nocy. Właściwie to nie mam pojęcia, co dokładnie będę robiła, ale wiem, że cuda potrzebują 100% uwagi, żeby się w pełni zadziać i chcę tę uwagę dać mojej córeczce, sobie i mojemu mężowi. A także prawdziwemu światu dookoła mnie. To w nim dzieje się mój cud – moje życie. To trochę decyzja, trochę eksperyment, zgodny z tym, co przekazuję innym, ale najpełniej to potrzeba serca, potrzeba duszy (myślę, że nie tylko mojej, ale też mojej ukochanej córki, która mojej uwagi i pełnej uważności będzie tak bardzo potrzebować).

Plany zaczekają. Wszystko zaczeka. Bo cóż może być ważniejsze w obliczu prawdziwego cudu?

Jestem głęboko przekonana, że wrócę do Ciebie uważniejsza, pełniejsza i mądrzejsza. Że będę mogła dać Ci o wiele więcej, niż teraz. Z głębi serca, pełnego świadomości i otwartości. Tymczasem przestaję się ścigać sama ze sobą. To moja przerwa na życie. Zadbaj o siebie. O swoje szczęście. Słuchaj głosu serca i podążaj za swoją duszą. Nie ma nic ważniejszego w Twoim życiu.

Do usłyszenia.

z miłością,

m.