#siękochanie #osiędbanie #sięuszczęśliwianie // otwarty List Boho o drodze do siebie samej i miłości, która zmienia wszystko

#siękochanie #osiędbanie #sięuszczęśliwianie

Kiedy zaczynałam studia psychologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, nie chciałam być psychologiem. Chciałam poznać siebie i świat. Nie miałam wtedy pojęcia, co zrobię z tą wiedzą. W czasie studiów wciąż nie miałam zamiaru pracować jako psycholog, ale całkowicie zmieniło się moje podejście do siebie samej, do życia i do wszystkiego, co mnie otacza. Zaczęłam szukać szczęścia (bo dowiedziałam się, że nie trzeba urodzić się szczęściarzem, żeby je znaleźć). Szukałam go jednak wszędzie i nigdzie nie znajdywałam. Na 3 roku studiów zrozumiałam, że nie chodzi o szukanie, ale o odczuwanie (bez szukania jednak nie dowiedziałabym się tego). Czułam fascynację, radość, miłość… ale nie szczęście, choć czasem myliłam te uczucia. Ponieważ nie znalazłam szczęścia w świecie zewnętrznym, przerzuciłam się na poszukiwanie szczęścia w moim wnętrzu, na dochodzenie do przyczyny. Nieustannie zadawałam sobie pytanie: dlaczego tak trudno utrzymać ten stan szczęśliwości, spokoju i ogólnie pojętego „czucia się dobrze”? Cały czas byłam jak sinusoida… jak mi wychodziło, czułam się świetnie, kiedy coś się waliło, ja waliłam się razem z tym, nawet jeśli to były drobnostki. Często też sama burzyłam piękny świat, bo nauczyłam się, że cierpienie jest częścią mojego życia. Ale nie chciałam, żeby moim życiem i mną rządziły „drobnostki”, ani negatywne wzorce. Chciałam mieć odwagę żyć pełnią życia, odważna i szczęśliwa. Zaczęłam więc szukać drogi do mojej własnej wymarzonej „galaktyki szczęścia” – przecież tak bardzo kochałam życie! Wierzyłam, że ona gdzieś jest, a ja ją znajdę.

– – –

Po wielu poszukiwaniach i doświadczeniach w końcu zrozumiałam, że kochałam życie, ale nie kochałam samej siebie i że bez tego drugiego elementu mogę zapomnieć o tym, co określiłabym jako „moja galaktyka szczęścia”. Kiedy zobaczyłam i naprawdę zrozumiałam, jak traktuję samą siebie, jak niewiele mam szacunku do siebie, jak bardzo siebie krytykuję, poniżam i jak wiele od siebie wymagam, to w końcu rozpoczął się proces oczyszczania. Oczyszczania ze wszystkich okropności, które sama sobie robiłam przez lata i które pozwalałam robić innym, wobec mnie. Zaczęłam też proces oswajania siebie… dokładnie tak, jak Mały Książę oswaja lisa, który w końcu staje się jego przyjacielem. Musiałam na nowo zbudować zaufanie do samej siebie i poznać siebie, krok po kroku. Szanować swoje decyzje, błędy i niepowodzenia, ale też sukcesy i osiągnięcia. Swoje wady i swoje zalety. A przede wszystkim, swoją drogę. Dopiero jak zaczęłam siebie poznawać, mogła zacząć siebie lubić – przecież nie można polubić kogoś, kogo się nie zna, a już z pewnością kogoś, kogo wcale nie chce się poznać. Po drodze pojawiło się to, co najważniejsze – miłość, czułość i prawdziwa troska. Myślałam, że to już koniec… że zrobiłam wszystko… moje całe życie uległo zmianie. Co więcej, życie wielu ukochanych ludzi wokół mnie także uległo zmianie – nie zmieniałam ich, ale oni, obserwując mój proces, też chcieli być szczęśliwi. Zaczęłam realizować marzenia, żyć odważnie, zaczęłam naprawdę cieszyć się życiem, budować swój biznes. Czasem mi wychodziło lepiej, czasem gorzej, ale uczyłam się być po swojej stronie i to było najważniejsze. Zmieniły się moje relacje, sposób bycia, odżywiania, oczekiwania, przekonania na temat świat, ludzi i mnie samej, zniknęło poczucie winy, wstyd, narzekanie i wieczne poczucie „niedoskonałości”. Zmieniło się podejście do błędów, a ja zaczęłam w końcu naprawdę cieszyć się życiem. Życiem, które codziennie projektowałam, życiem, o jakim kiedyś tylko marzyłam. To była moja galaktyka szczęścia – znalazłam ją, wędrując w sam głąb siebie samej.

A potem pojawił się kryzys. Nie pierwszy, ale najtrudniejszy od kilku lat.

– – –

Znasz takie chwile w życiu, których przetrwanie wydaje Ci się niemożliwe? Takie chwile, w których brakuje Ci powietrza i czujesz, że to naprawdę powinno wyglądać inaczej? Jest trudno. Naprawdę trudno. Zdarza się jednak, że właśnie w takich chwilach pojawiają się uczucia, przemyślenia, idee, czy też możliwości, które nie pojawiłyby się w żadnym innym momencie.

To dla mnie okres zmiany, która wpływa na mnie silniej, niż bym mogła przypuszczać. Zmiany, która wiążą się z różnymi emocjami, odczuciami, lękami i ze stresem. Często radosne podniecenie łączy się z drżeniem rąk o to, czy sobie poradzę. To trudne chwile. Ale jedne z najważniejszych w życiu. Zmiany są ważne i potrzebne, abyśmy mogli dojrzewać.

Moja zmiana całkowicie mnie jednak zaskoczyła i sprawiła, że moje życie stało się ode mnie w dużym stopniu niezależne. To szczególnie trudne dla twórczyni i indywidualistki, która ma nieustanną potrzebę tworzenia, projektowania, bycia ze światem i bardzo osobistą potrzebę, realizacji swoich własnych planów i marzeń i celebracji życia, każdej jego chwili. Tymczasem nagle moje życie stało się tak wielkim wyzwaniem, że wszystkie plany i wszystkie moje wyobrażenia musiałam odłożyć na półkę i zgodzić się na to, co się dzieje. Po miesiącu egzystowania w stanie „niemocy” i braku wpływu, czując się coraz gorzej, odczułam skutki tego stanu na mojej psychice.

Zaczęłam się czuć, jakbym zgubiła samą siebie i zaczęłam się zastanawiać, czy wciąż tam jestem – w środku – ta prawdziwa ja. I to był jeden z najbardziej przełomowych momentów w moim życiu, bo pomyślałam wtedy „Gdzie jest ta Marta, którą naprawdę jestem? Czy wróci? Tęsknię za nią i tak strasznie ją kocham. Nie chcę jej stracić.”

Łzy zamgliły mi oczy. Nie dlatego, że chwilowo nie widziałam, gdzie znaleźć prawdziwą siebie. Dlatego, że pierwszy raz w życiu na tak głębokim poziomie, tak szczerze czułam, jak drży mi serce, poczułam jak bardzo kocham siebie samą – tą, którą tyle lat odkrywałam, poznawałam i kształtowałam. Zawsze było coś, co chciałam jeszcze poprawić, a w tej chwili była tylko czysta prawdziwa tęsknota za ukochaną osobą – taką, jaką znam, jaka jestem naprawdę.
– – –
Justyna Kokoszenko, twórczyni Blimsien i jedna z najodważniejszych dziewczyn, jakie obserwuję w sieci, wraz z czytelniczkami swojej strony, kreując przesłanie na 2017 rok, stworzyła dwa pojęcia #osiędbanie i #siękochanie jako odpowiedniki angielskich słów selfcare i selflove – nie ukrywam, że od razu się w tych słowach zakochałam (podobnie, jak w Justynie po przeczytaniu kilku jej tekstów), bo niejednokrotnie na mojej psycho-drodze, pracując z poczuciem wartości, szukałam odpowiednich sformułowań. Nigdy nie znalazłam. Dlatego dzięki Justyna – właśnie na takie piękne słowa czekałam. Co więcej, oczywiście nie tylko o słowa chodzi, ale o przesłanie, które od kilku lat „uprawiam” w moim własnym ogródku, zarówno tym osobistym, jak i zawodowym. Czytając u Justyny jej historie i obserwując, jak promuje te piękne idee, nieustannie mam ochotę przybić jej piątkę i dziewczyńsko uściskać za to odważne poszukiwanie siebie i odważne mówienie o tym, co istotne.

Dlaczego o tym piszę? Bo to część mojej historii, którą właśnie Ci opowiadam…

– – –

Od 8 lat pracuję nad #siękochaniem i od 8 lat #osiędbam, a także #sięuszczęśliwiam (ten termin stworzyłam na zasadzie analogi do przepięknych terminów Justyny, ponieważ dla mnie jest jedynym brakującym elementem do szczęścia). Przeszłam mnóstwo różnych momentów, ale od kilku lat traktuję sama siebie z uwagą, szacunkiem, wrażliwością i czułością. Dam o moje zdrowie, o moją psychikę, nauczyłam się akceptować całą siebie, a nie tylko wybrane kawałki i elementy, które mi się podobają. Z miłości do siebie zaczęłam realizować moje marzenia i żyć zdrowo na każdym poziomie: fizycznym, psychicznym, zawodowym i w relacjach z innymi. Od kilku lat naprawdę lubię siebie i moje życie. Od dwóch lat jestem w moim życiu totalnie zakochana i nie zamieniłabym je na żadne inne, nawet na chwilę. I od dłuższego już czasu kocham siebie. Ale to, co ostatnio poczułam to nie miłość wynikająca z powtarzania sobie „kocham siebie” i z szacunku, jaki dzisiaj mam do siebie samej, choć każdy jeden element mi pomógł w tej drodze. Miłość, jaką czuję w tej chwili do siebie to uczucie wynikające z głębokiego poznania siebie samej, z pozwolenia sobie doświadczenia pełni siebie, w każdym aspekcie, sprawdzania, próbowania i wybrzydzania, co lubię, a czego nie, z oczyszczania mojego życia i siebie samej z wszelkich zbędnych bagaży, noszonych tak długo. To miłość, o której mówię moim rodzicom i przyjaciołom, uczestnikom moich kursów i indywidualnym klientom – miłość jak do najlepszego przyjaciela – ale całkowicie szczerze przyznaję, że dopiero teraz naprawdę poczułam, jaka ta miłość jest. Paradoksalnie, nie wtedy, kiedy byłam w pełni sobą, ale wtedy, kiedy mnie zabrakło. Powtarzam od lat moim klientom i piszę wielokrotnie „Zakochaj się w sobie” – mój proces zakochiwania się trwał 8 lat. Nie zamieniłam tych 8 lat na nic innego. To absolutnie najpiękniejsze uczucie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam, bo choć uczę siebie samą tego od tylu lat i od wielu lat uczę też tego innych, to uczucie że „tak bardzo kocham siebie, że za nic na świecie nie chcę siebie stracić” to coś, czego nie da się do końca nawet opisać. Przeszłam długą drogę do tego miejsca. I dzisiaj, z całkowitą pewnością wiem, że chcę tę drogę pokazać każdemu, kto chce ją poznać – bo nie ma piękniejszej, niż ta do prawdziwego siebie, do prawdziwego zakochania się w sobie. I do tej pory moją misją życiową było uczynić świat choć odrobinę szczęśliwszym miejscem. Dzisiaj moją misją jest pokazać światu drogę, dzięki której pokocha siebie choć odrobinę bardziej. Pokazać ludziom, jakim niewyobrażalnym cudem jest miłość do siebie – wtedy marzenia, pasje, szczęście, radość życia, akceptacja – są naturalną konsekwencją głębokiej miłości.
Jaki jest mój dzisiejszy przekaż do Ciebie? Jaki jest mój przekaz do Ciebie w tym roku? Gdziekolwiek jesteś, nigdy nie rezygnuj ze swojego szczęścia, z jego poszukiwania i przede wszystkim z poszukiwania samego siebie.

Czasem wydaje Ci się, że jesteś w czarnej dziurze, że to szczęście jest w odległej galaktyce, do której nigdy nie będziesz miał dostępu. Ale zdradzę Ci sekret – ta galaktyka, której szukasz, jest w Tobie – wszystko, czego szukasz, jest w Tobie. Wyrusz w swoją własną podróż, jakkolwiek miałaby wyglądać i pozwól sobie odnaleźć swoją GALAKTYKĘ SZCZĘŚCIA. Pozwól sobie na zakochanie się w sobie. To czasem długa i czasem trudna droga, ale jutro będzie jeszcze dłuższa i jeszcze trudniejsza. Nie zgadzaj się na życiowe półśrodki i na „niekochanie”, nie zgadzaj się na czyjeś marzenia i przekonania. Nie zgadzaj się na brak szacunku do swoich marzeń, do swojej duszy i do swojego ciała. Odkryj cud, którym naprawdę jesteś. A przynajmniej spróbuj, żebyś nigdy nie żałował, że przegapiłeś w swoim własnym życiu siebie.

A jak u Ciebie wygląda #siękochanie? Jak na co dzień #osiędbasz i jak #sięuszczęśliwiasz?

[ W tej serii pojawią się kolejne artykuły z konkretnymi wskazówkami i moimi doświadczeniami, jak możesz zadbać o to, co najważniejsze, a więc o #siękochanie #osiędbanie #sięuszczęśliwianie ]

– – –

Jeśli chcesz, możemy w tę podróż wyruszyć razem.

Po przejściu mojej własnej drogi, łącząc profesjonalną wiedzę psychologiczną i coachingową z osobistym doświadczeniem i doświadczeniem zawodowym, towarzyszę innym w odnajdywaniu ich drogi do szczęścia. Pomagam poznać siebie, odkrywać swój potencjał, budzić pasję życia i radzić sobie, z nierzadko bolesną, przeszłością.

W ramach filozofia #osiędbania zapraszam Cię na wiosenne warsztaty majowe w rytmie slow w samym sercu Warszawy.

To będzie wyjątkowe, kobiece, terapeutyczne spotkanie w małym gronie pod hasłem „Przestań dążyć do perfekcji, odkryj i pielęgnuj swoją prawdziwą naturę.”

Dzięki warsztatom zmienisz swoje podejście do życia, złamiesz schemat oceniania samej siebie, wzmocnisz swoją samoocenę i pewność siebie! Zaczniesz budować swoją wewnętrzną siłę, zaufanie do samej siebie i silny charakter, który będzie Twoją najmocniejszą stroną.

Warsztat składa się z trzech integralnych obszarów:

1. Uwalnianie od negatywnych ocen samej siebie, praca z ograniczeniami i przekonaniami
2. Budowanie zdrowego, pozytywnego obrazu siebie
3. Budowanie wspierającej, opartej na szacunku i miłości, relacji ze sobą

Coco Chanel powiedziała „Piękno zaczyna się w chwili, kiedy zdecydujesz się być sobą”

Zdecydujesz się?
______________

Więcej informacji na stronie wydarzenia.

Bilety do kupienia TUTAJ

Liczba miejsc: 10
Masz pytania? Napisz na adres: kontakt@coach-martazubrycka.pl